Źródło: weloba.es

Barcelony kibiców rozmowy – krótko o środku pola

Pogadaliśmy wczoraj z Mirkiem Wołowcem, zapalonym kibicem Barcelony, o jej drugiej linii. Temat ten jest o tyle trudny, ponieważ praktycznie nie da się określić jednej, właściwej drogi rozwoju. Dlatego też dyskusje culés trwają w najlepsze, szczególnie na twitterze pojawia się wiele skrajnych opinii na ten temat. Punktem wyjścia do całej rozmowy były posty jednego z użytkowników tego portalu.

Odnosząc się do tychże tweetów mój rozmówca napisał: „Zakup jego Verrattiego zburzy obecny ład i porządek, czy też skuteczny chaos. Zwał jak zwał. Będę się upierał, że jeśli Barcelona kogoś naprawdę teraz potrzebuje, to drugiego Rakiticia. I w tym sensie Koke już pasuje do Barcelony.”

W tym momencie warto przywołać postać Xaviego – pomocnika w starym rozumieniu tiki-taki, jednak ze względu na wiek pozbawionego dynamizmu, de facto tak bardzo potrzebnego w nowoczesnym futbolu. Generał posiada natomiast inną, równie kluczową cechę – potrafi uspokoić grę, czego ostatnio Dumie Katalonii bardzo brakuje. Wystarczy przywołać w pamięci mecze z Manchesterem City, czy ostatnie Gran Derbi aby uzyskać odpowiedź na pytanie, czy Xavi wciąż jest niezbędny Barcelonie. To zresztą pytanie retoryczne. O jego kluczowej roli pisałem już dla Olé, zachęcam do lektury, aby w pełni zapoznać się z problemem jaki prawdopodobnie spotka Blaugranę po jego odejściu.

Do samej kwestii „idealnego pomocnika” dla Barcelony odniosłem się natomiast następująco: Veratti też byłby tylko uspokajaczem, bo nie gra tak świetnie do przodu jak każdy sobie wyobraża. Tutaj mała dygresja – Włoch nie jest bowiem zawodnikiem, od którego powinno wymagać się asyst, lecz właśnie kontroli środka pola. Rozumiem przez to ciągłą chęć bycia pod grą, co objawia się w nieustanym szukaniu wolnych przestrzeni w środku pola, wymianie podań, ukierunkowywaniu akcji, ale też poprzez dobre ustawianie się w defensywie oraz stosowanie pressingu na pomocnikach rywali. Czy warto jednak kupować Verrattiego i wkładać go w bezpośrednio w buty Xaviego? Obawiam się, że wraz z postawieniem na Włocha mógłby powrócić problem Barcelony, czyli zbyt statyczna gra, a przecież właśnie od tego próbujemy uciec.W tej kwestii lekturę tekstu Michała Zachodnego na jego blogu

Źródło: fourfourtwo.com

Źródło: fourfourtwo.com

Kontynuowałem myśl: On świetnie kontroluje środek pola, ale użytek z tego musieliby robić inni. A przecież Iniesta czy Rafinha nie wezmą całej odpowiedzialności na siebie, w pojedynkę. Messi znów musiałby częściej rozgrywać. Najlepsi do takiej gry, jak teraz, gdzie pomoc ma głównie pracować na drużynę a nie kierować nią całą jak kiedyś, byłby moim zdaniem właśnie duet taki jak Rakitić – Koke. Czyli zawodnicy dobrze zabezpieczający, potrafiący przetrzymać piłkę, którzy dużo biegają. Problem pojawiłby się jednak w chwili, gdyby nagle nasz atak się zaciął, mielibyśmy kłopoty z wygrywaniem (ważnych meczów) po golach z gry. Wtedy dopiero warto byłoby stawiać na Rafinhę czy Iniestę, każąc im tylko atakować. Ale to byłoby trochę w stylu Rayo – futbol samobójczy. Trudno tu właściwie znaleźć jedno najlepsze rozwiązanie. Moim zdaniem trzeba mieć po prostu jak najwięcej opcji by jak najrzadziej dawać się zaskakiwać rywalom. Łatwo mówić. System który nie potrzebuje planów B zaskakuje bowiem raz na kilka lat, nazwijmy to, w makrocyklach. Milan Sacchiego, PepTeam, Barcelona Cruyffa, Inter Herrery i tak dalej…

Teraz jesteśmy drużyną jedną z wielu. Nie możemy działać tak jak za czasów Pepa, zero-jedynkowo, na zasadzie „albo taki styl albo żaden”. Elastyczność jest konieczna, bo nie mamy już w drużynie takich wybitnych jednostek, grających niemal na pamięć, jak kiedyś. No i sam ten styl już każdy dawno rozpracował.

Mój rozmówca skontrował powyższy elaborat następująco: „Dlatego ja optuję za Gündoganem wraz z Koke/Pogbą. Choć nadal mam też swoją wizję z Di Marią.” – moim zdaniem nieco szaloną. Czemu? Z prostego powodu. Zakładając, że Barcelona nie odejdzie od swojego bazowego ustawienia jakim jest 4-3-3 na ofensywnego pomocnika tego typu nie mamy po prostu miejsca na boisku. Aby z takowego skorzystać musielibyśmy zrezygnować albo z jednego ze skrzydłowych, co zapewne doprowadziłoby do zogniskowania gry Blaugrany wokół jednej, głównej strefy, albo jednego ze środkowych pomocników w wizji box-to-box. W tej drugiej opcji prawdopodobnie Barcelona musiałaby kompletnie oddać inicjatywę w środku pola co utrudniłoby jej skuteczną obronę, tworzyłoby się mnóstwo korytarzy, którymi rywale mogliby dowolnie posyłać prostopadłe podania.

„Nie gramy z mediapuntą, a póki tak jest to trzeba do środka pola pomocników pracujących, bliższym pod względem charakterystyki do box-to-boxów”

I jeszcze co do kwestii poruszonej ostatnio przez Luisa Suáreza w ostatnim wywiadzie. Urugrajczyk powiedział, iż pomysł z grą Messiego na skrzydle wyniknął spontanicznie: „W pewnym momencie Leo zwrócił się do mnie: «Zostań tam». Potem trener zobaczył, że znaleźliśmy dobrze rozwiązanie i zaczął to próbować. Nie było nikogo, kto podjął decyzję, choć oczywiście potem trener, opracowując taktykę na mecze, ustawiał mnie na środku.” W efekcie wśród fanów powstała wielka burza, jakoby Lucho nie panował nad zespołem, a taktykę ustalali mu zawodnicy. Ja to jednak skwituję krótko – dla mnie nie ma w tym wszystkim nic złego. Problem pojawiłby się wówczas, gdyby Luis Enrique nie zauważył, że taki schemat dobrze funkcjonuje i z niego zrezygnował.